Logowanie
| Co się wczoraj działo |
|
|
|
| Napisany przez laurentii |
| poniedziałek, 28 września 2009 12:29 |
|
W dniu wczorajszym,, to jest 27 września roku pańskiego 2009 na serwerze działy się dziwne rzeczy... Gracze z zaniepokojeniem szturmowali friendsy adminów z zapytaniem dlaczego serwer jest w godzinach szczytu dostępny tylko na hasło. Pojawiły się już nawet głosy, że WP zostanie zamknięte i zostanie azylem tylko dla wybranych. Dementujemy te plotki ;) Odwiedzaliby forum - to by wiedzieli! Wczoraj wieczorem Team WP rozegrał rewanżowy mecz z ekipą serwera Stajnia Augiasza.Po dwutygodniowej przerwie na zregenerowanie sił i uzupełnienie ubytków promili w organizmie każdego z graczy ponownie stanęliśmy gotowi do walki. Pierwszy mecz zagraliśmy na maszynie Stajni dnia 12 września. W pierwszym pojedynku ze Stajnią, po momentami trudnej, ale zespołowej i stojącej na wysokim poziomie walce, zwyciężyliśmy stosunkiem punktów 35 : 25. Jednak to przeszłość. Dwudziestego siódmego września nie liczył się pierwszy mecz. Nie liczyła się wczorajsza 0,7l Sobieskiego obrócona przez NoQs'a w zabójczym tempie. Nie liczyła się również klątwa Wąsatej Nimfy rzucona na naszych graczy. Mecz był najważniejszym wydarzeniem tego wieczoru. Admin KawMAN, po ciężkiej nocy spędzonej na walce z serwerowymi robakami, wstał z łóżka. Była dokładnie 07:53. Szybkim ruchem dłoni, prowadzonej parabolą kreśloną niczym wyliczenie aimbota, wyłączył budzik. Usiadł na łóżku, podrapał się po jajkach i powolnym krokiem ruszył w stronę okna. Podniósł roletę, nad-krakowskie słońce spoliczkowało go. Chociaż nie, policzek to mało powiedziane. To słońce dało mu w ryj! W tym momencie zrozumiał... 'ale kac, o kur**', co ja wczoraj robiłem? I ja mam niby dzisiaj pozamiatać w meczu? Hmm... Wracając do kuchni o mało nie zabił się potykając o butelkę wysokogatunkowego whisky'acza, życie uratowała mu jedynie kocia zwinność i bind na nieśmiertelność. Otworzył drzwi od lodówki. Poza pasztetem z dzika i kawałkami pizzy z czwartku, w jego lodówce można znaleźć było tylko echo i kurz rodem z westwood'a. Zagotował mleko, nasypał pożywnych płatków fitness do miski i zaczął przebierać łyżką. Wiedział, że musi mieć dużo siły na wieczór. To nie będzie codzienna walka z botami, tylko prawdziwy mecz. Stawka jest wysoka... Wszystkie systemy gotowe. Gracze podłączeni. Kilka minut po dwudziestej pierwszej rozpoczęła się walka na śmierć i życie. Zwycięzca tego pojedynku może być tylko jeden. Odejdzie w chwale, albo zostanie zapomniany na wieki. 'Sevi patrz na długą!' 'Bang Bang Bang!' 'Mięso, dlaczego nie rozbrajałeś tej paczki!' 'O cholera, KawMAN - mamy plecy' 'Server: KawMAN is dominating! ;)' Ufff... zwycięstwo. Ale znowu nie było łatwo. Punkty - tak samo jak ostatnim razem. Wygraliśmy 35 do 25. Dziękujemy za grę! Niestety musicie uwierzyć nam na słowo. Pierwszy mecz kibice obu drużyn mogli śledzić na bieżąco za pośrednictwem transmisji online przez source tv... natomiast zabrakło wtedy demek z meczu. Tym razem transmisja nawaliła, za co wszystkich przepraszamy... ale za to mamy demka. Postaramy się dopilnować by taka sytuacja już nie miała miejsca i każdy kibic znalazł swoje miejsce na specu. :) Kończąc - ze strony administracji chcemy podziękować Smakowi, za ogarnięcie całej imprezy od strony przeciwników oraz graczom Stajni za udział w meczu. Naszym graczom dziękujemy za godne reprezentowanie naszego serwera. Jesteście wielcy. Pozdrawiamy i życzymy dużo fragów!
Komentuj [2 replies]
Napisz komentarz:
Login to reply
by wielebny poniedziałek, 28 września 2009 11:56 Po pierwsze kawman nie pije whiski, tylko smaruje sie olejem silnikowym dla szybszego dzialania, a batere r14 jako czopki prosto w kakaowe oko !!
|
| Zmieniony: czwartek, 26 listopada 2009 16:38 |




